Motywacja,  Rozwoj

Nowa Era Myślenia – Prawo Little’a

 

Wolny czas sprzyja różnym myślom – a człowiek chory jest już prawdziwą skarbnicą domysłów i spekulacji. Nauczyciel z podstawówki mówił, że po burzy zawsze przychodzi słońce i dzisiaj nawet nade mną pojawiły się pierwsze promienie.

Nim przejdę do sedna to zaaktualizuje bieżącą sytuację.
Zeszły tydzień był zdominowany przez problemy ze zdrowiem. Zwykle próbuję funkcjonować mimo kataru, kaszlu i złego samopoczucia jednak ostatnie przeziębienie przygwoździło mnie do łóżka.

Generalnie mam osobowość osoby, która chciałaby skorzystać z wszystkiego dookoła (pewnie z tego powodu zgarniam każdą ulotkę, piszę się na przeróżne warsztaty, a wyjście z bibioteki bez książki uważam za karygodne). Po skończeniu studiów miałam nadrobić wszelkie zaległości w książkach jakie nawarstwiły mi się przez czas poświęcony egzaminom. Jestem ponad pół roku po studiach  a zamiast wygrzebywać się z książek nazbieranych w tym okresie obrosły moje półki w następne pozycje „must to read”.  Aby nic mi nie uknęło oczywiście wiele z nich jest rozpoczętych – no bo wtedy już na pewno szybko ją skończę. Tylko ostatnio bardziej niż radość z przeczytanej książki przyświeca mi myśl, ile rzeczy jeszcze przede mną.. jak wiele rzeczy nie mogę skończyć. I właśnie to mnie na tyle deprymuje, że sama z sobą czuje się źle i moja skuteczność jest poniżej przeciętnej.

Dzisiaj uratował mnie Little – a raczej jego prawo [źródło].

Chodzi o to, że średnia liczba rzeczy do zrobienia to iloczyn czasu przebywania danej rzeczy w systemie oraz częśtotliwości z jaką się to dzieje.
Wytłumaczę na przykładzie – powinno być jaśniej.
Średnio udaje mi się przeczytać  2 książki miesięcznie, aktualnie mam zaczętych ok. 8 pozycji czyli po przekształceniu wzoru mamy…

(8 książek)/(2książki/miesiąc) = 4 miesiące

To znaczy, że moje porozpoczynane książki skończę za 4 miesiące a przez ten czas będę się zazdręczać, że czytam a nic konkretnego z tego wynieść  nie mogę.

Spotkałam się już kilka razy ze stwierdzeniem, że multitasking nie jest najlepszym rozwiązaniem w życiu a jednak układałam swój czas właśnie  wg jego i myślałam, że przechytrzę tą zasadę. Dzisiaj, gdy moje zrezygnowanie do działania jest poniżej akceptowalnego pułapu trafiłam na  temat pracy w toku. Chyba w końcu do mnie dotarło, że więcej niż mogę nie zrobię więc nie ma co się oszukiwać.

Zainspirowała mnie pewna książka – która na pewno zostawi na moim blogu duży ślad… ale to w swoim czasie!

***

Wyzwanie dotyczącego PisaniaBezwzrokowego ze względów osobistych oraz zdrowotnych musiałam zawiesić na ponad tydzień ale myślę, że teraz z nową świadomością spraw wokół mnie, będzie już tylko lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *