Nawet Bóg kiedyś zaczynał

Bilioteka ma w sobie to coś, że wchodząc do niej i mając nawet niewiele czasu jest duże prawdopodobieństwo że i tak z czym wyjdę. Tak było i teraz!

Grudzień jest z jednej strony podsumowaniem mijającego roku a z drugiej spojrzeniem na to, co przed nami. Wydaje mi się, że z tego powodu chwyciłam po książkę „Sztukę rozpoczynania” Guy Kawasaki.
Mój mózg pewnie szukał jakiejś deski ratunku w związku ze zbiżajacym się styczniem i liczył, że dzięki tej lekturze obudzę się pewnego dnia innym człowiekiem. Już wiem, że akurat ta książka aż takiego śladu we mnie nie zostawi.
Dlaczego?
Myślę, że ta książka jest dla osób na zaawansowanym początku własnej działalności jako ustruktyzowanie informacji, poskładanie ich w całość. Treść zawarta na 227 stronach oddaje sporo zagadnień z jakimi stykają się ludzie mający swoją firmę. Sam styl pisania jest dość prosty i.. amerykański! Po pierwszym rozdziale sami się o tym przekonacie. Pewność siebie da się wyczytać z każdego akapitu.
Super sprawą jest FAQ na końcu każdego głównego tematu (zlepek pytań dotyczących minionego rozdziału) a propozycje literaturowe po danym zagadnieniu moga być inspiracją do pogłębiania tematu.

Co bym chciała aby z tej lektury we mnie zostało?
– mantra niech przyświeca działalności,
– bądź pewny swojego produktu i zawsze bądź gotowy go przedstawić,
– wykonuj notatki,
– prezentacji nie poprawiaj po wystąpieniu (bo będzie mieć masę pobocznych wątków) tylko po jakiś okresie; wtedy ją wyrzuć i na czystej kartce napisz ją od nowa,
– nie czekaj na doskonały produkt tylko wypuść go i testuj,
– doceniaj osoby, które są zaangażowane danym zadaniem/produktem,
– nigdy nie zapomnij być dobrym człowiekiem.

Czy tam więcej nie ma? W tym momencie chcę głównie o tych kilku punktach pamiętać ale to nie oznacza, że do niej nie wrócę po więcej w swoim czasie.

-
Odkładka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *