Więcej za mniej!

Często wielu z nas chciałoby mieć umiejętność rozszerzania doby. Nie raz wieczorem przychodzi nam tęsknota za dodatkowymi minutami jeszcze na to… jeszcze na tamto. Ale nie ma zmiłuj się. W tej dziedzinie nie ma dodatkowych godzin za super samochód czy posiadanie konta premium w jakiejś grze. Każdego doba trwa tyle samo. Ale czy można ją lepiej wykorzystać? Czy można znaleźć czas na nasze ulubione czynności?

Jakiś czas temu słuchałam wystąpienia, w którym zostało powiedziane, że jeżeli słyszysz od kogoś, że nie ma na coś czasu to znaczy, że nie jest to na liście jego priorytetów. Chris Bailey w książce “Projekt: produktywność” przedstawia nic innego jak sposoby lepszego zarządzania czasem.
Ktoś może pomyśleć, że ta książka jest TYLKO o tym. Nie, ona jest AŻ o tym.

Chris Bailey udokumentował w książce swój projekt, który nazwał rokiemproduktywności. W ramach jego zrezygnował z pracy zawodowej aby sprawdzić na własnej skórze metody poprawiające (rezultat opisywał na swojej stronie, link do niej będzie niżej). Wszystkie jego wspomniane sposoby są poparte badaniami naukowymi więc… warto zobaczyć jak badania naukowe mają się do rzeczywistej produktywności!

Książka dzieli się na osiem części, które zawierają w sobie kilka rozdziałów, zgodnie z tematem głównym. Tym sposobem w części zatytułowanej “Marnowanie czasu”, możesz przeczytać o oswajaniu nieprzyjemnych zadań, czy zabijaniu produktywności przez internet. Jak widzicie treści bardzo aktualne.

Znalazłam w niej bardzo wiele cennych porad, jak lepiej organizować sobie czas. Do nich należy, np. przygotowywanie rano trzech zadań na dany dzień, zorganizowanie dnia przeglądu technicznego czy eliminowanie niepotrzebnych spraw.

Wytypowanie trzech zadań na dzień ma na celu określenia sobie priorytetów, aby sprawy ważne nie wzięły góry nad zadaniami pojawiającymi się w trakcie dnia. Dzięki temu gdy stajemy danego dnia przed wyborem, co robić, nasza lista jasno precyzuje, czym się powinien się zająć.

Zajmowanie się domowymi obowiązkami nie często należy do naszych ulubionych zajęć. Jeżeli chodzi o mnie to mam wrażenie, że domowe czynności zabierają mi mnóstwo czasu. Zawsze sądziłam, że nic się nie da z tym zrobić, że tak musi być. Niesłusznie. Chris Bailey proponuje spisanie wszystkich domowych prac, które mają miejsce w ciągu tygodnia i zaplanowanie ich na jakiś konkretny dzień, dzień przeglądu technicznego. Dzięki temu jednego dnia mamy jasno określone zadania, robimy je jedno po drugim bez zbędnego zastanawiania się nad nimi.

Współcześni ludzie są bardzo zabiegani. Najprostsze sprawy nam uciekają przez palce. A przecież bycie zajętym nie jest równe z byciem produktywnym. Można cały dzień chodzić i non stop coś robić, a wieczorem i tak dojść do wniosku, że kolejny dzień uciekł nam przez palce. Jak już mamy wytypowane główne zadania na dany dzień to w łatwiejszy sposób się dostrzega, jakich zadań nie chcemy. Warto się czasem zastanowić, czy dane czynności musimy zrobić? A może nam ktoś w nich pomóc? A może można w jakiś sposób zredukować ich liczbę, częstotliwość bądź zakres.

Ciekawym odkryciem dla mnie okazało się prawo Parkinsona, które mówi, że praca rozszerza się by wypełnić czas przeznaczony na jej wykonanie. I tym sposobem można zmyć naczynia w 20 minut bądź w 40 minut, a wszystko zależy od czasu jaki zdecydujemy się na to poświęcić.

Kult wielozadaniowości już wiele osób obaliło,w tej książce też można znaleźć na to przykłady. Mamy wrażenie, że tzn. multitasking jest naszym motorem działania, a działając wg jego zasad zrobimy więcej.. bo przecież zajmujemy się większą ilością rzeczy. Ale to złudne wrażenie. Okazuje się, że działając jednocześnie na kilku frontach w naszym mózgu jest uwalniana dopamina, która ma miejsce w sytuacji nagradzania nas za coś. W konsekwencji nie potrafimy utrzymać koncentracji, słabiej zapamiętujemy i gorzej przełączamy się między zadaniami [w porównaniu do jednozadaniowców]. Więc może jednak warto zastanowić się nad naszym sposobem pracy i go nieco zweryfikować.

Wszystkie przerywniki czasu sprawiają, że każdorazowo tracimy 25 minut na ponowne powrócenie na tory działania sprzed chwili. Więc jeżeli ktoś z Was myśli, że tylko sprawdzi maila i już wraca to pracy to tak naprawdę wraca po blisko pół godzinie. To są właśnie małe sprawy, które zabierają nam czas w ciągu dnia i wydłużają pozornie szybkie i nietrudne czynności.

We współczesnym świecie jest mnóstwo tzn. rozpraszaczy uwagi, zewsząd spływają do nas dźwięki kolejnego powiadomienia w telefonie bądź alertu nowej wiadomości na komputerze. Jak się odgrodzić od przedmiotów, które nas rozpraszają? Wystarczy sprawić, że dostęp do nich zajmie nam więcej niż 20 sekund. W ten sposób możemy np. telefon komórkowy odnieść do oddalonego pokoju a wchodząc na facebook’a za każdym razem logować się długim hasłem. Zastanówmy się następnym razem nad takim rozwiązaniem jak będzie miał miejsce taki rozpraszacz 😉

Chciałam Wam przedstawić garść ciekawych [dla mnie] informacji z tej książki ale najważniejszą zostawiłam na koniec, podobnie jak autor książki.

Najbardziej skuteczna metoda z tej książki nie będzie miała racji bytu jeżeli będziemy niewyspani, głodni i odwodnieni. Sam autor podaje te czynniki jako najważniejsze do zaspokojenia aby móc pracować mądrzej co pomoże załatwić więcej spraw za mniej energii.

Dbajmy o siebie póki nie jest za późno! 😉

Okładka książki „Projekt: produktywność”. Wyd. Galaktyka

I obiecany link!
–> https://alifeofproductivity.com/