Projekt życie

Czasem aby zmienić nasze myślenie musimy w pierwszym kroku.. po prostu sobie na to pozwolić. Zrozumieć, że jeżeli dotychczas się źle z czymś czujemy to może nie powinno to nam wypełniać dnia? A może czujemy, że w naszym życiu po prostu chodzi o coś innego? No ale teraz zmieniać kurs naszego życia? Tak, bo jak nie teraz to kiedy?

Często postrzegamy nasze życie w kategoriach „sukces”, „wieczne porażki”, „rozterki”. Sądzimy, że raz obrana droga jest właściwa i już teraz musimy się jej tylko trzymać. Mimo to często się łapię na drążeniu „jak to się stało, że jestem teraz właśnie tu?”. Próbuję się cofnąć do lat młodzieńczych i przypomnieć sobie, co wyznaczyło mi cel życia. Niechlubnie się przyznam, że nie mogę się pochwalić przeprowadzonymi testami swoich umiejętności, medytacją nad swoimi wyborami, czy rzetelnym przemyśleniem milowych kroków w moim życiu. Odczuwam, że decyzja „co dalej będę robić” zapadła „bo już czas!”, „wszyscy już wiedzą a ja jeszcze nie” bądź „trzeba już coś wybrać”. Nie stawia mnie to w zbyt inspirującym świetle, ale prawda jest czasem i taka. W szkole dobrze sobie radziłam z zadaniami matematycznymi, w swoim czasie nawet umiałam opowiedzieć dość wnikliwie o Imperium Osmańskim a budowę bakterii znałam bez zająknięcia. Jednak nie wiedziałam najważniejszego – skąd mam wiedzieć jak ma dalej moje życie wyglądać?

Lepiej późno niż wcale

W podróży po lepsze dni chwyciłam za książkę „Dobrze zaprojektowane życie”, którą napisał Bill Burnett i Dave Evans. Uważam, że z nią można zdziałać wiele. Książka jest podzielona na rozdziały, które poruszają kluczowe aspekty naszego życia, a na końcu każdego jest ćwiczenie, które otwiera oczy na to, o co powinno chodzić w naszym życiu.

Piątka na medal

Streszczenie tej książki nie ma sensu, bo ją się po prostu powinno przeczytać całą, ale mogę Wam podrzucić kilka cennych lekcji, jeżeli akurat nie po drodze Wam dzisiaj do księgarni.

Kluczowymi radami niech będą:
1) być ciekawym,
2) próbować,
3) przeformułować zagadnienia (zmień perspektywę),
4) wiedzieć, że to jest proces,
5) prosić o pomoc.

Rozwijając nieco myśli warto być ciekawym świata, warto pytać, dowiadywać się. Ludzie lubią być pomocni, więc jeżeli nic nie stoi im na przeszkodzie, z chęcią Ci rozwiną wszelkie Twoje wątpliwości.
Warto próbować – nie myśleć o tym, „a pewnie byłoby tak, a tak…”. Nie. Należy działać. Jeżeli już masz upatrzony kierunek działania, ale boisz się bądź, nie jesteś pewny, czy to na pewno dla Ciebie, to może warto postarać się o staż na danym stanowisku, do którego dążymy? Albo popracować w miejscu, które wydaje się nam wymarzoną utopią? Jeżeli nie spróbujemy, to się nie dowiemy.
Ileż to razy w naszym życiu postrzegamy nasz problem większym niż jest? Czasem w danej sytuacji wydaje się nam, że od danej decyzji zależą losy świata a na dobrą sprawę to kwestia czy zjeść loda truskawkowego czy czekoladowego. Na prawdę należy wprowadzać dramaturgię do tego wyboru? Czy faktycznie jego konsekwencje są tak znaczące? Nikt inny niż my nie doprawia naszym problem dodatkowych mocy. Niepotrzebnie. A szkoda na to czasu.
I te nasze nieszczęśliwe błędy. Któż by za ich brak nie oddał jednego palca  dłoni? Czy nie lepiej dostrzec w nich potencjał? Zamiast uciekać od nich, przyjrzeć się im z bliska, poznać je i następnym razem do nich nie dopuścić? Nauczeni jesteśmy, że coś jest dobre albo złe, lecz gdyby zmienić nastawienie do życia… gdyby tylko nie postrzegać je jako pasmo wzlotów i upadków lecz jako proces „stawania się”? Stawania się lepszym… stawania się silniejszym.. czy bardziej pomocnym. Wszystko co nas spotyka na drodze to sytuację, które dobrze wykorzystane (nie mówimy tu tylko o szczęśliwych wypadkach) pomagają nam być lepszym w tym, na czym nam zależy.
Nie da się ukryć, że jesteśmy jednostkami społecznymi. Można żyć samemu ze sobą, ale po pewnym czasie dostrzegamy braki, których nie wypełni telewizja, nowy sprzęt, czy wycieczka w ciepłe kraje. Otaczają nas różni ludzie i dzięki temu pogląd na daną sprawę często jest wielobarwny. Podobnie z projektowaniem naszego życia. Dzięki innym ludziom zaczniesz tworzyć życie a nie tylko siebie.

Post scriptum

Szczerze zachęcam każdego do sięgnięcia po tę pozycję. Wyżej wymienione punkty to kropla w oceanie wiadomości, jakie można zyskać po przeczytaniu tej pozycji. Jest wiele ćwiczeń, które otwierają oczy nam na nasze życie. Nie uważam, abym skończyła przygodę z tą książką. Sądzę, że teraz dopiero się ona zacznie.